Panpsychizm i afektywne poszukiwania życia czystych energii

Przychylam się do zdania, że rolą sztuki jest stanowienie interfejsu dla filozofii a rolą filozofii we współczenej nauce jest przede wszystkim łączenie rezultatów badań nauk w hipotezy które się z niej wydzieliły gdyż żadna inna nauka nie jest w stanie stworzyć wspólnego gruntu do myslenia o współczesnym świecie. Filozofia taka wymaga stałej współpracy osób z wielu dziedzin i śledzenia najnowszych badań, a filozof taki zawsze będzie ignorantem. Jednak to nie jednostka tworzy rozwiązania ale cała siec współpracy która powinna być wspomagana przez system. Ten tekst będzie więc raczej opowiadał o powiązaniach między rozmaitymi płaszczyznami nauk i będzie stanowił opowieść scalającą rozmaite koncepcje. Oczywiście wśród nich znajdą się te które każdy z nas przyjmie jako znany fakt bezsprzeczny, ale są i takie które wzbudzą kontrowersje. Sama podstawa nauki zakłada zasadę wątpienia w każdy “fakt” gdyż to, co o nim wiemy to w gruncie rzeczy narracja potwierdzona w większej lub mniejszej ilości przypadków. Kiedy jest powszechna staje się pewna i nudna zarazem. Ten tekst jest tak samo przyczynkarski jak cała filozofia – stanowi koncepcję wysnutą na podstawie hipotez naukowych, której autor sam nie jest w stanie udowodnić, choć swą praktyką artystyczną czyni po temu starania. Filozofia dysponując logiką dysponuje narzędziem tak wadliwym, że dopiero próba zapisania jakiegokolwiek twierdzenia i uczynienia go możliwym do “zrozumienia” przez komputer daje nam obraz dramatyzmu tej sytuacji. To nie logika komputera jest zawodna ale sposób defionowania pojęć w oparciu o inne pojęcia, których relacja z rzeczywistością jest czysto intuicyjna, czyli oparta na poczuciu satysfakcji i zrozumienia popartego doświadczeniami zmysłowymi zapisanymi w pamięci. Stopień oddalenia epistemologii od ontologii jest iście dramatyczny o czym każdy filozof wie, a czemu przeczy wierząc w powagę swego zajęcia. Któż jednak inny jest w stanie choćby spróbować podołać temu zadaniu?

Postawione niegdyś pytania przez filozofów takich jak Kartezjusz są do dziś nurtujące i rozmaici artyści czy naukowcy próbują się z nimi borykać, co prowadzi do rozwoju wielu rozmaitych sposobów myślenia o świecie. Jeśli ktoś kierując się nomenklaturą facebooka “lubi to!” pozostaje w pozycji bardzo cennej ze względu poznawczego dla tego, że jak wiadomo najciekawsze idee rodziły się zawsze jako owoc herezji. Jednak równolegle dla tego podejścia kolekcjonerskiego rozwija się nauka opierająca się na założeniach spójności i jedności świata, co nie musi oznaczać jego skrajnie materialistycznego charakteru. Zwyczajnie nikt już nie pyta o to czy za procesami fizycznymi stoi wola Boga. Wiemy że one są i działają, wiemy co może za nimi stać i do czego możemy ich użyć. Nie jest to więc założenie naiwne, czy religijne, ale otwarte i inkorporujące esencjonalne dokonania naukowców do budowania esencjonalnej wiedzy o świecie, która nie jest jedynie kolekcjonowaniem rozmaitych równoprawnych pomysłów na świat, ale tworzeniem takich pomysłów w poczuciu dochodzenia prawdy – która jak biały króliczek oczywiście znów nam ucieknie, ale znów nas zaprowadzi do świata pełnego tajemnic i to jest prawdziwym celem tej publikacji.

Kartezjusz pytając o umysł i ciało pyta w istocie o istotę wszelkiego życia, choć sam nie mając takiego zamiaru definiuje wszelkie życie jako życie typowo ludzkie. Reszta przynależy do porządku machinalnych procesów natury. W tym tekście między innymi będę chciał zestawić to kartezjańskie myślenie o świadomości jako o czymś związanym z bytem biologicznym o specyficznie ludzkich cechach z teoriami panpsycznymi. Znajdziemy tam inną naturę świadomości, która moim zdaniem tłumaczy o wiele lepiej ten pusty obszar w naszym rozumieniu genezy życia jakim jest pojawienie się świadomości z chmury pozbawionych świadomości komórek, które działają na zasadach biologicznego komputera, który przetwarza informacje zawarte w DNA do postaci białek, oraz jednocześnie rozpowszechnia te informacje dbając o to by te również mogły przetworzyć kolejne białka. Panpsychiczne teorie w moim ujęciu nie mają jednak nic wspólnego  metafizyką. Są raczej formą istnienia elementu psychicznego i fizycznego jako tożsamej esencji której nie da się sprowadzić do żadnego z tych jak się okaże abstrakcyjnych wymiarów, ale o tym w dalszej części. W mojej koncepcji także wirus może być taką pierwotną formą rozpowszechniania się tych najstarszych informacji, sposób może bardziej pierwotnych niż podział komórki, a może równoległy, nieudany projekt porzucony, ale rozwijający się w stosunku do wszelkiego życia samorodnie. Przede wszystkim jednak panpsychizm dopełnia teorię afektu jako podstawowej informacji która w nawarstwieniu wytwarza uproszczony obraz zwany emocjami, a od nich już tylko krok dzieli nas od abstrakcji. Tym krokiem jest bez wątpienia procesualna pamięć zapisana i przetwarzana przez żywe organizmy. Nie mogę jednak nie uznać panpsychizmu za coś pozbawionego racji bytu, gdyż wtedy teorię afektywną wyklucza to, że uznamy ją szybko za creatio ex nihilo. Matematyka nam mówi że zero pomnożone przez nieskończoność nadal będzie zerem, a więc bez zalążka świadomości jaki przypiszemy każdego rodzaju materii nie uzyskamy nigdy wartości całkowitej, nawet stosując nieskończone wzmocnienie i zestawiając je z nieskończoną ilością innych przypadków. Jeśli uznamy afekt za coś typowego jedynie dla organizmów żywych pozostaje nam uznać, że wszelka świadomość może być tylko rezultatem błędu który pojawił się w procesie multiplikacji i wzmacniania pustki, jest jakimś rodzajem szumu który powielony został tyle razy iż wytworzył rodzaj dogmatycznego manifestu pierwotnego życia. Nie znajdziemy wtedy tej podmiotowej iskry, która uzbrojona w maszynerię biologiczną może stanowić bazę dla świadomości. Czym więc może być ten szum jeśli nie jest echem świadomości kosmicznej? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Może biologia kiedyś wymyśli inną odpowiedź niż panpsychiczna.

Podstawowym problemem z którym boryka się człowiek od tysiącleci jest pytanie o genezę świata i człowieka. Pewną odpowiedź alternaywną dla filozofii dawała jej starsza siosta: religia. Wraz z rozwojem wiedzy odzierano religię z tymczasowych dogmatów które w danym momencie tworzyły jej rdzeń. Jednak religijne przeczucia twórców tych systemów do tej pory nas inspirują. Pierwotny chaos, Tiamat, czy wody unoszące się w próżni bezkresu z których pod wpływem słowa Boga wyłania się świat. Burzenie każdej kolejnej świątyni powodowało pojawianie się nowej, a sama religia oczyszczała się z każdą taką stratą, z każdym w jej rdzeń i przez te tysiąclecia tworzyła współczesną podstawę mentalności ludzkiej z której wyłaniała się specyficzna etyka, czy konkretne współczesne systemy polityczne i prawo oparte na idei równości… Biologiczna empatia która doskonale podtrzymuje teorie panpsychiczne stanowi źródło cielesne dla doznań rezerwowanych dla najbliższych kręgów, a które doszło do głosu jako prawo dopiero kiedy było podtrzymane przez nakaz religijny. Jednostka która dała pierwszeństwo temu subtelnemu doznaniu i nie utraciła go w obliczu głodu, nie dopuściła się kradzieży, morderstwa, gwałtu uznała swój heroiczny czyn za godny naśladowania. Od tej pory skodyfikowany w ówczesnym systemie światopoglądowym został przekazany kolejnym pokoleniom. Przechodził kolejne wcielenia w kolejnych religiach. Religia i filozofia jako stare formy poszukiwania odpowiedzi prostych, za pomocą prostych kształtów, opowieści, rytuałów mówią wiele o naturze ludzkiej i jej potrzebach. Żadna filozofia nie oddaje jednak złożoności dzisiejszej wiedzy jaką posiadły wyłonione dziedziny nauki. Dziś także mamy potrzebę posiadania podobnego uproszczonego obrazu świata dla tego dziś ten obraz tworzą media które zapełniają przestrzeń tych pierwotnych pytań figurami celebrytów, oraz autorzy popularno naukowi, którzy dają posmak wiedzy rozsypujący się przy kolejnym zetknięciu z innym autorem. Każde dzieło, każdy tekst rozpada się w piach z którego tworzymy nowe wersje opowieści. Podobnie dzieje się i działo od zawsze na płaszczyźnie biologicznej. Ten proces nazywamy życiem i śmiercią. Śmierć jest przechodzeniem pierwiastków jednego życia w inne. Czasem pierwiastki pozostają w uśpieniu. Czy te pierwiastki posiadają świadomość?

Rozważmy teraz przykład. Każdy znas słyszał przynajmniej o specyficznej sytuacji jaka się trafia kurczętom którym obcina się głowy. Censtralny komputer zostaje odcięty. Do ciała docierają ostatnie impulsy. Jeśli jest to komputer centralny powinno spowodować to natychmiastowe odcięcie od centrum decyzyjnego i nawet jeśli źródło zasilania jest w immym miejscu zwierze powinno paść bez ruchu. Tymczasem jeśli tylko wypuścimy je okaże się że po pierwsze ciało często łapie pozycję pionową, ciało ucieka w panicznym przerażeniu, wykonuje rozmaite ruchy które mają je ratować. Dla tego przypisanie świadomości jedynie do komórek mózgu i układu nerwowego moim zdaniem jest błędem. Zez wątpienia mózg sprawuje kluczową rolę. Ciekawym zagadnieniem jest jednak oddzielenie świadomości głowy od swiadomości ciała. Głowa w tym czasie dusi się. Dziub otwiera się w bezgłośnym krzyku. Krew nie dopływa do komórek, ucieka więc każda komórka krzyczy z przerażenia pozbawiona dopływu substancji odżywczych. Nie jest to tylko maszyna. Każda komórka umiera. Czy umierając wytwarza jednak dla nas przesłanie? Zapewne powstaje komunikat którym są specyficzne subsancje chemiczne. Kiedy mięso zwierząt trafia do naszego ciała rozbijamy każdą komórkę w procesach trawienia. DNA ulega zniszczeniu, ale wnętrze komórek i rozmaite substancje wnikają w nasze ciała. Znika całość ale każda cząstka posiada własny komunikat. Dzięki niemu czujemy się syci. W tym wszystkim nie zachodzi nic innego niż to co znamy z procesów ekonomicznego przejęcia jednej firmy przez drugą, czy kiedy planeta taka jak Jowisz pożera zagrażające ziemi kosmiczne śmieci, czy jednak forma religii, czy forma filozofii inkorporuje inną.

Dylemat kartezjański zwiżany z genezą Res Cogitans z Res extensa lub odwrotnie fascynował mnie od dość dawna i widziałem jego wielorakie wcielenia takie jak pamiętne posthumanistyczne wizje umysłu ludzkiego w komputerze który jest podobno lepszym srodowiskiem dla umysłu niż mózg. Dysonans między res cogitans i res extensa powodował rozmaite reperkusje nie tylko dla ludzi ale może przede wszystkim dla zwierząt którym szybko odmówiono udziału w rzeczywistości myślowej, czy duchowej. Stały się one więc maszynami które można eksploatować. Tymczasem dziś wiemy, że nami rządzą takie same maszyniczne i machinalne zachowania jak zwierzetami a różni nas od zwierząt specyficzna kultura która powstała na bazie anatomii i funkcjonalności fizycznej. Prosiłbym jednak by nie traktować mojej wypowiedzi jako skrajnie materialistycznej. Chciałbym by stanowiła ona dobre przedłużenie myslenia zarówno kategoriami kreacjonistycznymi jak i kategoriami czysto materialistycznymi gdyż one się w istocie uzupełniają w teorii panpsychizmu. Na pewno nie będę jednak dowodził duchowej czy spirytualistycznej natury świata. Będę jednak koncentrował się na tym, że nie ma esencjonalnej różnicy między myśleniem o tym, że pierwotna energia kształtująca świat, z której świat się wyłonił nie może być nazwana myślą, słowem, czy muzyką. Dowolna metafora może być równie trafna. Nie istnieje w naszym świecie taki rodzaj oddziaływania który mógłby być uznany za pierwotne poruszenie siły którą jest np. grawitacja, która wprawiona w rezonans stworzyła każdy inny rodzaj oddziaływania.

Swoją podróż ku znanemu światu zaczniemy więc u źródeł którymi jest nicość i dopełnimy tę opowieść odrobiną fantazji by zapełnić te luki które wynikają z rozmaitych teorii na temat początku wszechświata. Nicość jest stanem balansującej wszystko równości i ciszy. W nicości pojawia się jednak jakieś zaburzenie, drganie, powstaje więc energia pierwotna która przybiera rozmaite formy znanych nam energii poprzez wyłanianie równolegle w rozmaitych częściach nieskończonego wszechświata kolejnych kosmosów z ich wielowymiarowymi strukturami. Pytanie o to czym było spowodowane to poruszenie jest współczesną wersją pytania o arche, gdyż to ślad owego poruszenia jest obecny we wszystkim co stało się później i trwa do dziś w nas. Oczywiście jest to bezpieczne miejsce pojawienia się Boga kreacjonistów. Wypada się więc ze wszystkim zgodzić, lub zaprzeczyć  bez szans na żadną argumentację i przejść dalej. Bez odpowiedzi na to pytanie przechodzimy do momentu w którym powstaje przestrzeń i czas jakie znamy. Niektóre z wymiarów obserwujemy, inne są przed nami ukryte. Faktem jest jednak, że powstająca materia wytwarza także antymaterię w innych miejscach. Czy w antymaterii rozwinęły się więc alternatywne światy? Co mówi prawdopodobieństwo? Jak idealne były to drgania i czy posiadały składowe harmoniczne które mogły doprowadzić do powstania alternatywnych, lecz różnych światów? Musiała to być więc kolosalna katastrofa która wypluła z wielkiej potencjalności to wszystko co powstało. Niektóre energie tworzą substancje radioaktywne, inne w odpowiedniej temperaturze się utleniają, jednak wszędzie tam dochodzi do uwalniania tych energii. Uwolnienie energii z materii lub powtórna materializacja energii są procesami fizycznymi nad którymi człowiek od tysiącleci stara się zapanować. Myślenie panpsychiczne otwiera więc możliwość zaistnienia więzi między człowiekiem a tymi procesami i daje prawo istnienia czemuś takiemu jak magia. Czy jesteśmy jej w stanie dowieść? Czy przecząc istnieniu magii przeczymy idei panpsychizmu? Natura energii jest największą zagadką, choć dziś skłonni jesteśmy porównywać ją do dźwięku, drgania, czy częściowo cząsteczkowej natury światła, to jednak energia elektromagnetyczna, czy grawitacja są tak odległe od siebie, że musimy uznać, że posiadają inne źródła. Fizyka kwantowa rozważa je i stawia rozmaite teorie tworzące wielowątkowy i wielowymiarowy obraz na który nie ma dotychczas jednego właściwego sposobu patrzenia. Jednak te znane zjawiska wykorzystywane są już do budowania komputerów kwantowych. Czy więc ten wszechświat żyje? Czy mamy dobrą definicję życia i czy ta którą oferuje nam panpsychizm nie jest kolejną wersją tejże definicji? Wszechświat wymienia się informacjami. Każda galaktyka wysyła innej światło i rozmaite fale które są informacjami o sobie i są zawarte w tym świetle, więc każda galaktyka mówi do innych tymi kanałami. Posiadamy rozróżnienie na znak i oznakę, oraz na znaczące i znaczone. Czy te definicje znaku stojące u podłoża teorii komunikacji przydadzą nam się do czegoś w tym przypadku? Są to jak by się wydawało jednostronne procesy nadawania bez świadomości kodowania i tego że gdzieś coś odbiera te sygnały. Jednak we wszechświecie tworzą się taki struktury informatyczne. Grawitacja sprzwia, że większe galaktyki wciągaja mniejsze, mieszają je ze sobą, połykają. Czy pojawia się gdzieś świadomość? czy może wola ucieczki? Może sama grawitacja tworząc wolę połykania mniejszych obiektów przez większe tworzy pierwotną wolę która egzystuje w nas do dziś? Czy mamy do czynienia z rozgrywaniem partii kosmicznych szachów między kolejnymi bohaterami? Mitologia prawdopodobnie zawiera opowieści o tym jak kształtował się wszechświat, ale czy one są jakimś echem prawdziwych wydarzeń, które wyspecjalizowana aparatura dekodująca jaką jest nasz mózg odebrła poprzez wielką antenę jaką jest nasze całe ciało? Czy obserwacja nieba przez starożytnych mogła być odbieraniem echa kosmicznych katastrof o których opowiadało niebo? Obraz nieba i ciała były utożsamiane i tworzyły opowieść zaklętą w Zodiaku. Czy jest ona opowiescią o powstawaniu kosmosu, czy o życiu człowieka i jego procesach mentalnych, a może o rzeczach które to wszystko przekraczały?

Geneza świata który znamy i z którego się wyłoniliśmy opiera się jednak na samoorganizacji materii pod wpływem energii. Piasek jest wspaniałą wizualizacją tego procesu. Kiedy obserwujemy fenomenalne życie piasku które powstaje w chwili kiedy wprawi go w ruch wiatr, czy dźwięk, energia, wibracja. Widzimy, że temperatura może zmienić jego strukturę i przekształcić go w szkło. Czy ta temperatura, czy fala powietrza może być znakiem? Widzimy, że węgiel pod wpływem ciśnienia zmienia się w diament. Czy ciśnienie może być znakiem? Zjawiska fizyczne to fenomeny za którymi może stać jakaś wola boska lub za którymi nie stoi nic. Fenomeny które są jedynie formami jakie obrała esencjonalna energia drgania. Nie ma to dla nas znaczenia. Jednak każdy znak ma naturę dwoistą – posiada materialny nośnik i swoje znaczenie. Spójrzmy na to jak wygląda to w przypadku komputerów i języków programowania. Podstawą są opozycje binarne. Są to fragmenty zapisu w materii, która wprawiona w ruch działa pod wpływem tych struktur. Struktury te powodują określone materialne reakcje maszyny. Tak maszyna tworzy to, co wydaje się nam abstrakcją, ładem i przewidywalnością świata cyfrowego. Bit jednak jest możliwy tylko dzięki atomowi. Początkowo materią na której zapisywano dane była taśma która posiadała dziurki znaczące. Wyglądała jak każda inna naturalna powierzchnia, jak kawałek drewna zjedzony przez korniki i nikt nie musiał domyślać się tego, że te dziurki sa jakimś zapisem. Gdyby nie był znany nam kod nie było wiadomo jak go odczytać. Ten kod powstawał częściowo jako działanie maszyny, a częściowo mógł być modyfikowany manualnie. Te struktury o określonym ładunku tworzyły więc całkowicie mechaniczny proces sterowania maszyną. Wszystko tam było jasne. Następnie pojawiały się języki programowania które umożliwiały transkrypcję poleceń języka ludzkiego na binarny, a sama taśma zawierała już informacje kilkubitowe. Zaczęto stosować taśmę magnetyczną. Zamiast języka binarnego zapis który był wprowadzany do komputera zawierał np. osiem bitów, co oznaczało że dowolny znak był złożony z ośmiu jednostek znaczących które dawały mozliwości permutacji na poziomie 8! (silnia). Pojawiały się pierwsze języki programowania takie jak Asembler, Basic, C, Pascal. Dziś języki programowania zaczynają zbliżać się do języka mówionego i niebawem granica stanie się to dość płynna. Pamietajmy jednak, że mówimy o jezyku który wywodzi się z bezpośredniej maszynicznej relacji z materią. Znak, znaczenie i  wykonanie są nierozerwalnie powiązane z egzystencją w materii. Dla tego komunikacja jest wykorzystywaniem materialnych zjawisk takich jak drżenie powietrza do tego by ustanawiać nimi znaczenia. Jak one pojawiają się w umyśle człowieka? Czy nie na podstawie wielokrotnego wiązania znaku i znaczenia i powtarzania ich w rozmaitych kombinacjach? Ten bardzo skrótowy przykład ilustruje afektywne podstawy wszelkiej komunikacji, oraz uzmysławia nam iż komunikacja werbalna to jedynie jedna z form wymiany impulsów znaczących na poziomie znacznie bardziej rudymentarnym niż głoski. Nie musimy uciekać się więc jak obiecywałem na początku tego tekstu do żadnej metafizyki by zrozumieć naturę panpsychicznego kosmosu i relacji świadomości i materii.

Podobnie rzecz ma się z innymi formami komunikacji poprzez kolory, przez gesty, kształty, pismo gdzie impulsem docierającym do nas jest światło. Taniec jest afektywnym pismem za pomocą światła w którym piszącym jest ciało jednej osoby, a dekodującym ciało innej osoby. Poruszając się tancerz wytwarza połączenie zwrotne z mózgiem osoby patrzącej. Między pismem a filmem jest więc daleko idąca zbieżność na poziomie doświadczenia zapośredniczonego przez światło, jednak ta zbieżność zaczyna oznaczać coś zupełnie innego dla osób niewidomych które swiat poznają dotykiem i także dotyk stanowi dla nich medium dla pisma. Pismo jest pierwotną strukturą świata który rozbił się na znaki. Egipskie pismo hieratyczne stanowiło odniesienie do rzeczywistości, ale pismo demotyczne stanowiło referencję do dźwięku. Oddalało więc znaczenia i nie nadawało się do królewskiej magii. Jednak to właśnie pismo demotyczne ukształtowało symbolikę języka hebrajskiego, która nadała mu wtórna hieratyczność co przejawia się między innymi w wielkich arkanach Tarota. Tak więc zauważmy wtórną relację języka który stanowił referencję do świata abstrakcyjnych dźwięków do świata magii. Ten związek trwa w kulturze do dziś, gdyż wiele osób wierzy w relację zapisu do świata. Czemu jednak wygrało pismo które było bliższe abstrakcyjnemu dźwiękowi niż przedmiotowi? Przede wszystkim ze względu na możliwości kompresji kodu. Ile znaków posiada język chiński, ile znaków język chiński uproszczony a ile znaków posiadał język łaciński? Kompresja kodu była jednym atrybutem, ale drugim atrybutem była relacja doświadczenia o znaku graficznego. Doświadczenie serii dźwięków i doświadczenie serii obrazów. Te doświadczenia są doświadczeniami afektywnymi. Doświadczamy drżenia dla tego że konstrukcja ucha zamienia te drżenia w impuls elektryczny który trafia do naszego mózgu i tam natrafia na całą sieć neuronów które układają się wciąż w nowe wzory i łączą, przenoszą w swym układzie te impulsy powtarzane, wzbogacane, zestawiane z innymi, a wreszcie zapamiętywane w formie znaczeń. Stąd tak wielka rola repetytywności w religii i każdej formie kontroli umysłu. Repetytywność i programowanie umysłu ma za zadanie wymuszenie określonego ruchu połączeń neuronowych. Dla tego tak mocno działa na nas każdy gest obrazoburczy. Nie chodzi tu nawet o nic związanego jeszcze z psychologią. To zaburzenie czysto fizjologiczne które jest w swojej istocie dla nas zawienne bo pomaga nam wciągnąć kolejne doświadcvzenia do sfery jedności i świętości. To co jest nie-święte, to co nie ma połączenia z innymi częściami umysłu stanowi zawsze zagrożenie dla nas bo oznacza że ta część rozwija się własnym życiem i tworzy w naszym umyśle alternatywne obszary jaźni. Tworzy się antychryst, tworzą się kompleksy, strach, zło. To zło które jest w nas i które czasem bierze górę w stanach głębokiego podekscytowania. To zło uwalnia się prowadząc nasze zachowania w sposób maszyniczny do gwałtu, zła i przemocy, pojawia się wpisana w ten obszar aktywność obronna – aktualizuje się program, demon kozła ofiarnego. Dla tego tak ważnym elementem jest transgresja. Konfrontacja ze strachem i nieznanym, z tym wszystkim czego nauczono nas wypierać się. Ten proces opisywał CGJung jako proces indywiduacji.

Jung także był pionierem zastosowania pomiarów afektów dla leczenia swych pacjentów. Następnie po wielu latach metoda ta została przejęta przez scientologów, by kontrolować swych wyznawców. Metoda pomiaru rezystancji skóry ujawnia wiele niechcianych elementów gdyż wykazuje nam które pojęcia, czy które obszary w naszym mózgu powodują w nas większą intensywność emocjonalną. Te obszary wywołują zmiany afektywnych reakcji i są wykorzystywane do zbierania kompromitujących ingormacji o osobie. Jest to forma spowiedzi z wykorzystaiem wykrywacza kłamstw, która jest spisywana w celach terapeutycznych lecz zawsze może być użyta jak każda wiedza także w innym celu. Dla tego dziś ogromne zagrożenie stanowią media afektywne które operują możliwością wykrywania słów i tagowania nimi odczytów z takich urządzeń. Panoptykon rozwijany przez firmy takie jak google, które próbują zawładnąć naszym spojrzeniem, czy Samsung który próbuje wejść w stały i intensywny kontakt z naszą skórą, by synchronizować pozyskane dane z innymi urządzeniami. Problemem jest więc e tylko to, że przejmowane są nasze działaniaświadome ale także przechwytywane są nieświadome reakcje na bodźce.

Ta batalia z rynkiem musi doprowadzić do głębokich zmian w systemie prawnym i społecznym, gdyż alternatywą jest globalna kontrola użytkowników, która nie wymaga nawet scentralizowanej bazy danych. Każde urządzenie samo może stanowić organizm analizujący i decydujący np. o sposobie wyświetlania reklam czy działaniu innych mediów – np. dobieranej muzyce, wytwarzanym polu elektromagnetycznym o odpowiedniej częstotliwości która może wpływać na funkcjonowanie naszego ciała.

Tak więc komunikat o którym pisaliśmy do tej pory w kontekście świata nieożywionego posiada dokładnie takie samo zastosowanie w przypadku wszelkiego życia. Komunikat ten od tej pory nazwiemy afektem. Afekt jest bowiem podstawową reakcją organizmu, która nie posiada cech kodu, nie posiada nadawanego znaczenia, ale która powoduje określone zmiany, lub wynika z tych zmian. Jeśli każda żywa komórka jest maszyną przetwarzającą te same informacje które egzystują w rzeczywistości nieożywionej, które są tam przechowywane i transformowane i jeśli nazwiemy te informacje afektami, to afekt nadaje się równie dobrze do opisu rzeczywistości nieożywionej i tym samym domykamy zgrabną klamrą nasze wszelkie dotychczasowe panpsychiczne rozważania. Afekt to reakcja obecna w każdej pojedynczej komórce dzięki której całe ciało negocjuje swoje znaczenia. Afekt to informacja zawarta w każdej cząstce nieożywionej. Każdy afekt to informacja która wymusza na komórce takie a nie inne zachowanie. Afekt to także nieświadoma reakcja organizmu często poprzedzająca znacznei procesy emocjonalne. Dla tego pojęcie afektu w takim ujęciu rozszerza się, jednak opuszcza antyczne pole łączące afekt z nieodpartymi emocjami nad którymi nie potrafimy zapanować.

Ostatecznie należy więc powtórzyć, że połączenia neuronów w mózgu to tylko część komunikatów obecnych w naszym ciele. Cała reszta wytwarzana jest przez inne komórki innych części ciała, a także rozmaite organizmy żyjące wraz z nami i w nas, nie stanowiące z nami wspólnoty opartej na DNA ale wspólnoty opartej na wymianie usług, lub zupełnie na doczepkę i pasożytniczo. Są one w stanie wytwarzać substancje chemiczne wpływające na pracę całego ciała. Te substancje chemiczne także możemy spożywać i nasze ciało pożądając tych afektów daje nam o tym znać w sposób afektywny, co odczytywane jest przez mózg który zwykliśmy utożsamiać ze świadomością i dopiero wtedy następuje seria impulsów która ostatecznie wypluje z siebie banalne zdanie “mam ochotę na kawę”.

Tak więc natura świadomości którą mamy w sobie jest efektem oddziaływania materialnych cząstek nawzajem na siebie i żyjemy w wielkim organizmie pełnym rozmaitych impulsów i komunikatów. Wokół nas komunikują się rozmaite media tworząc własne ekosystemy, ale my także odbieramy te sygnały. Nie dekodujemy ich ale są one w nas i oddziałują na nas. Podnoszą ciepło komórek, lub zmieniają ich ładunek elektryczny, wprawiają w drżenie. Holistyczna wizja świata w którym każda cząsteczka zawiera w sobie obraz całości jest więc po wielokroć usprawiedliwiona. Jednak nie oznacza to, że każda cząsteczka jest żywa. Każda przekazuje na zasadzie mechanicznej swoje impulsy które są czasem tylko echem załamania się sygnału na wejściu i wyjsciu. Weźmy przykład dźwięku, czy fal rafiowych. Fala po przejściu przez obiekt zmienia swoje właściwości. Ulega odkształceniu. Na tej podstawie zbudowany jest np. radar, czy ucho nietoperza. Każda cząsteczka piasku posiada strukturę i ta struktura inaczej odbija światło, czy dźwięk ale w naszych oczach pojawiają się jednolite kolory. Kolory uśrednione które ukrywają bogactwo i dramatyzm ukrytych głębiej opowieści. Taka też jest natura naszej świadomości która istnieje jako wypadkowa wielowątkowej i wielowymiarowej rzeczywistości, a nie tylko jako świadomość jednostkowa, a więc nie tylko jako projekcja “ja” na obraz fizycznego świata jaki odbił się w naszym umyśle, oraz nie tylko jako świadomość “ja” w relacji do świata kultury i znaków. Przede wszystkim nasza jaźń istnieje jako interferencja materii/energii która emituje i otrzymuje treści za pomocą innych materii/energii i jest wypadkową ideologii zaklętej w naszych zmysłach, w substancjach które spożywamy, w energii innych organizmów żywych oraz w fizycznych właściwościach konstytuujących owe cząsteczki.

Komunikacja afektywna tworzy rodzaj nowego życia i wytwarza życie w taki sam sposób w przypadku kultur bakterii, w przypadku tkanek, oraz w przypadku złożonych organizmów. Problemem dla monokultur jest ich wpisany w DNA program rozwoju białek. Określone białka moga przejmować tylko funkcje wpisane w DNA i mimo, że zewnętrzne warunki skłaniają je do podjęcia innej funkcji są one zmuszone wewnętrznym programem do realizowania założeń mieszczących się w programie. Dla tego proste kultury tkankowe w normalnych warunkach rozmnażania pozaustrojowego nie wykształcają całego organizmu. Monokultury nie różnicują się i podażaja wciąż za programem wzrostu i dopiero kultury złożone zaczynają wytwarzać wielofunkcyjne organizmy które zaczynają się specializować, co może nam dać przyczynek do teorii, że złozone formy życia są wynikiem raczej negocjacji kultur złożonych która uformowała DNA w taki a nie inny sposób. Te kultury są w stanie rozmnażając się za pomocą komórek macierzystych przybierać dowolne formy w zależności od modelu i układu który budują. Może to tłumaczyć także dla czego kod DNA jest pełen informacji niewykorzystanych przez organizm – byłyby pozostałosciami po DNA organizmów składowych. W przyrodzie znamy np. wirusy z tego, że są w stanie modyfikować DNA różnych organizmów i jeśli weźmiemy pod uwagę proces ewolucji i skalę czasową wirusy stanowią całkiem ciekawy przykład mutogenicznego komunikatu, który niczym zainfekowana dyskietka kraży stale mutując między wieloma organizmami. Być może te pozostałości stanowią o jakiegoś rodzaju cechach związanych ze sposobami komunikowania się cząstek które dziś w organizmach tak złożonych jak człowiek pełnią funkcje kształtujące cechy charakterologiczne.

Komunikacja afektywna także może być zestawiona z językami programowania. Tak jak galaktyki, czy dowolne gromady cząstek komunikują się między sobą nie będąc w stanie odbierać swoich sygnałów, a tylko mogąc oddziaływać na siebie bezrefleksyjnie tak i poszczególne jednostki maszyny komunikują się ze sobą, poszczególne komputery w sieci. Wysyłają sobie pakiety danych, których nie rozumieją, ale ich wewnętrzna struktura która przybiera kształt materialny transformuje te dane na wejściu i absorbuje, odbija, lub przepuszcza je zmienione dalej. W olbrzymiej sieci galaktycznej występują więc podobne z informatycznego punktu widzenia procesy. Materia wytwarza pewnego rodzaju formy idealne. Dźwięk potrafi usypać z piasku rozsypanego na mambranie wspaniałe i logiczne wzory. Pole elektromagnetyczne podobnie jest w stanie formować opiłki metalu. Logika zaczyna wdzierać się i formować materię, a w takich logicznych strukturach przesyłane informacje krążą w inny sposób. Każda informacja wysłana przez jedną galaktykę formuje drugą, negocjują one więc własne kształty. W końcu dochodzi do tego, że w cyklu wymiany dochodzi do prostych form takich jak wchodzenie impulsów w orbitę ciał, które nie absorbuja i nie wypuszczają ale więżą je tak jak ziemia więzi księżyc. Księżyc jest potencjalną informacją która zostanie wysłana w kosmos po tym jak masa ziemi ulegnie zmniejszeniu np. w wyniku zderzenia z innym ciałem niebieskim. Orbita tworzy więc mechanizm pamieci, która może zostać wyzwolona nagle. Bardziej skomplikowane układy akcja-reakcja polegające na przesyłaniu informacji tworzą sprzęzenia zwrotne proste i wielokrotne. W ten sposób formują się w dowolnej skali także układy informatyczne w których określone fale lub cząsteczki są odbijane przez ciała a inne są przepuszczane. Z nieznaczących drobin tworzą się roje i galaktyki które działaja jak zaprogramowane układy. Te układy odzwierciedlają się w naszych umysłach i tworzą pewne matryce które prowadzą do tego, że stworzona tysiące lat temu skala muzyczna odzwierciedla dokładnie odległości między planetami.

Wracając jednak do tej pierwotnej sytuacji w której mamy jedynie nieożywione cząstki wymieniające się informacjami możemy sobie wyobrazić wyizolowanie dowolnej grupy takich cząstek jako zamknietego układu który nie podlega entropii, ale jest utrzymywany oddziaływaniami zewnętrznymi. Stopniowo pojawiające się impulsy są przetwarzane i zamieniane w nowy układ cząstek, lub absorbowane i wypuszczane, ale działaja wtedy pierwsze relacje grawitacyjne które utrzymując układ razem ustanowią z czasem jego integralną osobność. W tej pamieci wewnętrznej zaczynają pojawiać się umiejętności reagowania i wytwarza się rodzaj zbiorowej struktury która jest w stanie wytworzyć rodzaj kodu. Będa to bliźniacze i lustrzane oddziaływania na tyle subtelne że ta informacja będzie w stanie uporządkować w podobny sposób inną przestrzeń. Tak więc mamy wtedy dwie galaktyki połączone ze sobą i za pomocą linii oddziaływań formujące się nawzajem. Jednak w dalszym ciągu odrębne. Ta informacja przesłana i formująca galaktyki będzie wtedy pierwszym kodem. Pojawią się niebawem bardziej złożone układy. Niektóre galaktyki będą wpuszczały energię która następnie będzie cyrkulowała w innych, aż zostanie uformowana i wyrzucona niczym wirus lub plemnik który łącząc się z inną galaktyką zacznie ją porządkować według wpisanego w siebie wzoru. Zacznie się wytwarzać organizm i mechanizmy reprodukcji.

Czy więc jest jakieś miejsce na Boga? Nie wiemy co stało za tym pierwotnym poruszeniem które wprawiło w rezonans kosmiczną próżnię i sprawiło że pojawiły się te wszystkie wybuchające i oddalające się od siebie galaktyki. Nie wiemy nawet czy takich wybuchów było więcej, czy był tylko jeden. Nie wiemy czy energia która sie pojawiła ustała, czy wciąż podtrzymuje istnienie tego rezonansu. nie wiemy czy ona nosiła w sobie zalążek ładu który kształtował dalej świat, czy ten ład ukształtował się na drodze negocjacji dalekich ech wielkiego wybuchu. To niewiadome zawsze stanowi miejsce dla Boga a to co poznane staje się częścią codzienności pozbawioną aury tajemniczości.

Tutaj jednak dochodzimy do wątku kartezjańskiego na który już potrafimy odpowiedzieć. Może to niewiele ale zawsze już coś. Czy “myślę więc jestem”? Czy jak chce tego Żiżek “myślę więc mnie tam nie ma”? Sądzę że raczej ta druga wersja wydaje się pełniejsza i dziś bardziej do nas przemawiająca, gdyż myślenie o czymś wymaga dystansu do tego o czym się myśli, jest stworzeniem wirtualnej przestrzeni myśli, a więc mówi nam o tym, że to co pomyślane będąc aż i jedynie świadectwem tego że “jestem” ustawia mnie, ale w sporej odległości, czy wręcz w innym wymiarze niż to co pomyślałem. To co pomyslałem nie istnieje, lub istnieje jedynie w galaktykach połączeń neuronowych w moim mózgu, gdzie posiada zupełnie inną reprezentację materialną, złożoną, dynamiczną i może tworzącą kolejny wszechświat, gdyż kazda myśl jest energią. Jednak najważniejsze moim zdaniem jest to, że dziś odpowiadamy nie tylko na to czy nie jestem, ale także na pytanie czym jestem i jak myślę, skąd owo myślenie pochodzi.

Michał Brzeziński

Panpsychism in the West. David Skrbina. MIT Press, 2005.

Consciousness: Confessions of a Romantic Reductionist. Christof Koch. MIT Press, 2012.

Integrated Information Theory of Consciousness: An Updated Account.Giulio Tononi in Archives Italiennes de Biologie, Vol. 150, No. 4, pages 293–329; December 2012.

Self-Organization in Biological Systems, Scott Camazine, Jean-Louis Deneubourg, Nigel R. Franks, James Sneyd, Guy Theraulaz, & Eric Bonabeau, Princeton University Press and copyrighted, 2001

JAAK PANKSEPP, Affective Neuroscience: The Foundations of Human and Animal Emotions (Series in Affective Science), 1998

Comments

comments

editor

Michał Brzeziński – transhumanistic, and biosemiotic artist working with fauna flora and micro world, searching for affective language and life origins in matter, using medical media as EEG, GSR, USG interested in transspecies affective communication and sexual interfaces. Combining software and video biology. Creator of Galeria NT (2010). His wide, theory based, artistic and curatorial activity had animated theoretical discourse touching experimental film and video art as independent a-historical and matter-oriented aesthetic area. Curator working with galleries such as the Museum of Art in Łódź, Center for Contemporary Art Łaźnia in Gdańsk.

You may also like...

%d bloggers like this: