Egzoetyka: O potrzebie poszukiwania nieantropocentrycznego źródła moralności.

Redaktor naukowy Piotr Celiński
Recenzent prof. dr hab. Andrzej Gwóźdź
Wydawcy: Warsztaty Kultury – Filia Centrum Kultury w LublinieWyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie
Publikacja powstała w ramach modułu teoretycznego projektu Mindware. Technologie dialogu, który odbył się w Lublinie w ramach Krajowego Programu Kulturalnego Polskiej Prezydencji 2011 roku, realizowanego przez Narodowy Instytut Audiowizualny, Warsztaty Kultury i Miasto Lublin.

 http://www.mindware.wspa.pl/index.php/book/read/#path=5#chapter=14#page=0

Michał Brzeziński Egzoetyka: O potrzebie poszukiwania nieantropocentrycznego źródła moralności.

 

Nie zakładam relacji człowieka i maszyny jako oderwanych od środowiska pozaludzkich form życia. Software i hardware tworzą pozornie zamknięty układ kontrolujący przepływ informacji, a jego pozorność ujawnia się w momencie, kiedy nakieruje się swoją myśl na człowieka wchodzącego w układ relacji logicznych i fizycznych. Okazuje się wtedy, że teorie mediów są niepełne, gdyż zazwyczaj brakuje w nich elementu somatycznego. Ciało i umysł ludzki stanowią kombinację organiczności i logiki. Logika sprowadzona do matematyki kontroluje natomiast procesy fizyczne maszyny, które są jej poddane na zasadzie funkcjonalnej. Natomiast sama forma kontroli jest stworzona pod wpływem myśli ludzkiej, a więc nosi w sobie antropocentryczną ideologię, która ukazuje się w maszynie ukształtowanej pod wpływem tysięcy lat rozwoju ciała ludzkiego, mózgu i kultury, która dojrzewała w tym organicznym środowisku. Samo pojęcie kultury ujawnia proces kontrolowania żywiołu organicznego, czynienia sobie ziemi poddaną, a więc tę rolę dosłownie spełnia software koordynujący pracę materii maszyny. Stąd analogie ciała i maszyny okazują się nietrafione.

  Ciało ludzkie nie jest wyłączone z owego porządku ziemskiego, który ma być kontrolowany przez człowieka, i na tym polega problem ciała i umysłu. Ciało jest poddane między innymi działaniu kultury, ale występuje także jako jej wzorzec. Kultura ludzka została ukształtowana przez ciało ludzkie, które stoi w jej centrum, często w formie hybrydy, w połączeniu z ciałem zwierzęcym, które oddaje związek z naturą. Emancypacja ciała spod władzy kultury wydaje się niemożliwa, gdyż zawsze dokonuje się ona jako część kultury i w kierunku wyznaczanym przez kulturę. Tradycja żydowska ukazuje ten głęboki związek między matematyką, alfabetem, ciałem ludzkim a konstrukcją przestrzeni. Często przytaczana w kontekście komputera jako cybernetycznej maszyny Kabała ukazuje „ukryte”, boskie relacje między światem a umysłem. Uważne czytanie kabały pozwoli także na zrozumienie totalnego charakteru dialektyki uformowanej przez Hegla, która została wykorzystana jako baza dla marksizmu i darwinizmu współczesnego rozumienia organiczności jednostki i politycznej ekonomii społeczeństwa. Ciekawostką historyczną może być zaangażowanie środowisk żydowskich w międzynarodówkę socjalistyczną można przypuszczać, że absorbowanie założeń marksistowskich było ułatwione przez ukryty mistyczny na sposób żydowski charakter tych ideologii. Jednak rozszerzając spojrzenie, możemy uogólnić tę obserwację do wszelkiej tradycji, wiedzy, niekoniecznie tych budowanych na dialektycznej bazie. Wszędzie występuje sprzężenie wymykającej się słowu dionizyjskiej, barokowej, romantycznej organiczności oraz apollińskiej renesansowej, oświeceniowej harmonii i logiki. Przemilczę pokusę traktowania ich dialektycznie dla uzasadnienia zmian paradygmatów.

Kultura, a w tym jej warstwa organiczna, stanowią wzorzec dla formowania interfejsów, a skoro technologia jest skórą kultury, dochodzę do tautologii, z której jedynie istotna jest wykazana struktura kultury organiczno-mechaniczno-logiczna. Gdzie można zobaczyć jej przejawy? Cała filozofia wzornictwa i interfejsów firmy Apple była projektowana jako organiczna, zaokrąglona bryła o intuicyjnym oprogramowaniu, które miało być całkowicie homogeniczne. Każde urządzenie jest od tego czasu projektowane tak, aby odzwierciedlało struktury danych, które pochodzą wprost ze świata somatycznego.

Chciałbym skupić się jednak w tym momencie na zagadnieniach etycznych, które pojawiają się w świecie płynnych granic między jednostką a jej ekstensjami medialnymi, oraz włączyć w ten obszar również relacje człowieka i innych, również hybrydycznych form życia. Okaże się wówczas, że medium i interfejsem mogą być nie tylko te wszystkie rzeczy, które zwykło się określać jako media. Pojawi się kontekst tzw. mediów wilgotnych (moist media), oczyma wyobraźni widzę przyszłość, a w niej dział MOISTMEDIA obok działu AGD. Chodzi tu głównie o organiczne formy życia. Inne formy mediów, które dziś bardzo często zaczynają być mediami np. artystycznymi, co wiąże się z poddawaniem pod refleksję ich uprzedmiotowienia, które odnajduje się przecież w codzienności i które wynikają z każdej tradycji. Handel płodami rolnymi, żywymi zwierzętami albo ich mięsem to przecież nic innego niż uprzedmiotowienie życia. Rytualne spożywanie mięsa w wielu kulturach mogłoby być traktowane jako rodzaj próby przywrócenia podmiotowego stosunku dla spożywanego życia, jednak sama społeczna praktyka obsługująca za pomocą rytuału niewidzialnego ducha zwierzyny zawsze będzie wiązała się z przedmiotowym traktowaniem samych widzialnych i smacznych zwierząt a finalnie ofiarowaniem duchowi jedynie palonych, mało przydatnych kości. Duch jednak nie wykazuje się praktyką.

Tym bardziej przedmiotowe traktowanie maszyny, robota wydaje się czymś naturalnym. Jednak natura ludzka wkracza w te obszary, nieubłaganie stając się mieszaniną ludzko-maszynową. Maszyny do pamiętania, maszyny do przenoszenia głosu czy obrazu… Nie chodzi nawet jeszcze o kwestie łączenia się tych bytów z organizmem ludzkim w sensie biologicznym np. na obszarach nanotechnologii.

Zaczyna się to wszystko od zdobienia narzędzi, od przenoszenia wewnętrznego wzoru piękna na martwą materię, a następnie od udomowienia zwierząt i przejęcia odpowiedzialności za ich los, który był nie mniej, nie więcej tylko losem narzędzia. Dawny związek myśliwego i psa czy kobiety i kota może przypominać dziś związek człowieka i jego telefonu komórkowego czy komputera. Nadaje się cechy ludzkie bytom nieludzkim zarówno zwierzętom, jak i narzędziom. Prowadzi to do przeniesienia etyki ludzkiej na nieludzkie formy zarówno technologiczne, jak i inne formy życia, takie jak rośliny czy zwierzęta.

W kontekście człowieka etyka nie jest monolitem nie można mówić o jednej etyce jako systemie. Jest wiele etyk, tak jak wiele filozofii, a każda etyka dzieli ludzi w zależności od tego, czy znajdują się w czasie wojny, czy w czasie pokoju, czy urodzili się tu, czy tam… Jedność etyki jest tylko pozorna, ale można badać historię tych pozorów i przez to dowodzić jej ewolucyjnego charakteru, a więc próbować nadać jej wspólny rys.

Warto przyjrzeć się temu w ten historyczny, w wielce uproszczony sposób, gdyż w kontekście hybrydycznych form życia, które stoją wciąż na korytarzu przyszłości, ale pukają już do drzwi teraźniejszości, należy redefiniować pojęcie człowieki wszelkie kategorie etyki proponuję więc w tym tekście podział antropocentrycznej etyki na wiele egzoetyk tych humanistycznych i tych niehumanistycznych, a więc oddzielenie etyki ludzkiej od egzoetyk formowanych doraźnie na potrzeby zwierząt i form hybrydycznych, a w tym ludzko-zwierzęcych i ludzko-technologicznych.

 

Antyczne rozumienie etyki w stosunku do człowieka było niejednorodne i pełne wieloznaczności. Pewne jest to, że „etyczne” były inne rzeczy w odniesieniu do poszczególnych warstw społecznych. Pojawiało się jednak podstawowe dla wielu kultur rozwarstwienie na obywateli, tzw. wykluczonych z najniższą formą wykluczenia niewolników. Niewolnik był uprzedmiotowionym człowiekiem, którego często kastrowano, pozbawiano cech indywidualnych i traktowano jak coś między sprzętem a zwierzęciem. Warstwę życia chronionego bios tworzyli obywatele, a wykluczeni tworzyli warstwę pozbawioną ochrony, nagie życie zoe. W strukturze obywateli kluczową postacią o boskich cechach był władca. Życie obywateli było chronione rozmaitymi prawami, a sami obywatele stanowili zazwyczaj strukturę dworsko-militarną, armię i zaplecze dla armii. Brali udział jednak zawsze w ważnych wydarzeniach i byli związani z aparatem władzy. W przypadku małych plemion większa była liczba obywateli, lecz w przypadku imperiów zwiększała się liczba wykluczonych, a co wynikało z prostego rachunku, większa liczba wykluczonych i niewolników dawała większe możliwości i korzyści obywatelom, a przez to władcy. Rozmaite imperia podchodziły w różny sposób do ludów podbitych i na różny sposób integrowali terytoria za pomocą struktur społecznych. Aleksander Wielki rozumiał rolę lokalnych struktur społecznych i zamiast je niszczyć, podporządkowywał je sobie. Nabuchodonozor działał w zgoła odmienny sposób. Najczęściej jednak struktury były w dużej części niszczone w warstwie obywatelskiej i zastępowane nowymi strukturami wywodzącymi się ze struktur zdobywców. Jednak w każdym z przypadków specyficzna kastowość była częścią spójnej etyki, w której rolę nadrzędną odgrywała siła czy też władza.

Chrześcijaństwo wprowadziło odmienną ideologię, która została uznana przez władze za niebezpieczną i przekształcono ją szybko w zaakceptowaną społecznie wersję „soft”, która stała się niebawem oficjalną religią Rzymu. Przyswojona forma chrześcijaństwa subwersywnie utrwalała władzę, jednak nie pozostała ona także bez wpływu na idee samej tejże władzy. Władza musiała zmienić język i formy rządów. Nie zamierzam tu opisywać tej wizji przeszłości, ale pragnę zwrócić uwagę na to, że nie należy widzieć realizacji idei chrześcijańskiej jedynie w wiekach średnich, ale raczej na równych zasadach widzieć jej pokłosie w rozwijającej się idei równości w rewolucji francuskiej, w deklaracji praw człowieka czy w ideach socjalistycznych i komunistycznych. Najistotniejszym elementem, jaki przecież wyciągała masoneria z chrześcijaństwa, był jego wymiar humanistyczny, nastawienie na każdego człowieka, nie tylko na równość obywateli, ale na powszechność kategorii obywatela, którą obserwuje się np. w Stanach Zjednoczonych po zniesieniu niewolnictwa. Ideologie te były ufundowane dokładnie na zniesieniu „kastowości” przynajmniej w dotychczasowym kształcie (masoneria posiada własny system wtajemniczeń i jest nie mniej „kastowa”). Utopijna wizja równości wywodząca się z chrześcijaństwa przeradzała się jednak od zawsze w rozmaite formy ideologicznego podłoża dla totalitaryzmu. Każda forma władzy opiera się wszak na wykluczeniu. Wykluczenie w chrześcijaństwie miało odbywać się jedynie przez przyjęcie lub przekroczenie określonych zasad życia, które były jednakowe dla wszystkich. Jednak niezależnie od swych decyzji każdy człowiek znajdował się od tej pory w sferze bios. Społeczeństwo po tysiącleciach życia w systemie opartym na sile i posiadaniu nie mogło długo trwać w tej iluzji. Taki jest początek Kościoła i średniowiecznej Europy.

Chrześcijaństwo przede wszystkim miało jednak znieść społeczną praktykę kozła ofiarnego co nie oznacza, że ten mechanizm przestał wtedy istnieć. Mechanizm kozła ofiarnego był zawsze obecny, jest podłożem antysemityzmu i wielu innych wrednych ideologii, a w sztuce przynajmniej od czasu akcjonistów wiedeńskich wraca jako kwestia kulturowo dowartościowana, co w kontekście formowanych tu egzoetyk wydaje się szczególnie niebezpieczne, gdyż dziś nic już nie chroni człowieka przed cierpieniami, jakie spotykają zwierzęta. Artyści często sztukę traktują jako uzasadnienie dla zadawania cierpienia innym istotom, które nie wyrażały na to zgody, co moim zdaniem jest śmiertelnie niebezpieczne. Założeniem tej rewolucji etycznej chrześcijaństwa jest to, że oczyszczająca rola cierpienia może się spełniać jedynie w odniesieniu do własnego ciała, a cierpienie nie może być zadawane samemu sobie. Oczywiście tyle idea, życie znów szło swoimi ścieżkami, wykluczając innowierców, a praktykujący mnisi dopuszczali się zadawania sobie bólu czy nawet samookaleczania. Życie jako złożony system nie poddaje się tego typu kodyfikacjom i na tę konstatację trzeba było czekać aż do kolejnego wielkiego ofiarowania Holokaustu.

Przez wiele wieków prawa boskie wykluczały ludzi o odmiennych przekonaniach lub różniących się od ogółu na inne sposoby np. homoseksualistów, Żydów. Jedynie część z tych błędów można uznać za złą interpretację chrześcijaństwa. Prawa ludzkich obyczajów poparte pismami religijnymi wykluczały z udziału w tworzeniu społeczeństwa także kobiety, które spełniały rolę podległą męskiemu punktowi widzenia. Krytyka feministyczna dostrzega więc przede wszystkim płciowy charakter tradycji biblijnej. Do tego stare formy wykluczenia ekonomicznego opartego na etyce antycznego polis i pojęciu obywatela jako znaczącego i zamożnego członka społeczeństwa doprowadziły do powstania ruchów lewicowych, które wkrótce dostrzegły nie tylko „pospólstwo”, a więc tych wykluczonych na polu ekonomicznym, ale i uważnie przyglądały się wszelkim wykluczeniom. Jednak stanowiąc o mechanizmach władzy, owe ruchy lewicowe nie są wolne oczywiście od tworzenia własnych obszarów wykluczenia.

Obecnie lewicowy dyskurs wykluczenia jest przenoszony na terytoria tzw. gatunkowizmu, czyli problem obejmuje nie tylko wykluczonych ludzi, ale inne gatunki. Prowadzi to do idei zrównania praw zwierząt czy roślin z prawami ludzi. Te kwestie uważam za kluczowe. Na ile zrównanie roślin z ludźmi nie zakończy się zrównaniem ludzi z roślinami, a więc klęską etyki antropocentrycznej na rzecz egzoetyk, w których zabicie człowieka zostanie zrównane z zabiciem bakterii, a więc stanie się moralnie neutralne. Na ile przykładowo będzie się wartościować życie ludzkie w zależności od stopnia zintegrowania ciała ludzkiego z technologią czy innymi cechami gatunkowymi? Życie trwające dzięki ingerencji technologii ma być mniej, bardziej czy tak samo wartościowe? Na ile można mówić o dwóch różnych postawach jako wzorcowych, gdzie postawa Jana Pawła II, który zdecydował się na przerwanie życia przez odłączenie od technologii, może być zestawiona z życiem Stephena Hawkinga, który dzięki technologii dokonuje kolejnych spektakularnych przełomów w nauce? Zarówno jeden, jak i drugi z nich w momencie podłączenia do maszyn podtrzymujących życie dysponowali pełnią mocy umysłowych. Co wtedy, kiedy technologia posiądzie wystarczającą ilość informacji do tego, by s-t-ymulować procesy zachodzące w umyśle człowieka, by działać za niego, wykonywać operacje na informacjach w sposób zbliżony do tego, jak ma to miejsce w przypadku mózgu? Czy tylko życie ludzkie powinno być wartością bronioną przez moralność? Dlatego właśnie temat uformowania egzoetyk, które powstaną w odniesieniu do nieantropocentrycznych źródeł uważam w tej chwili za kluczowy dla naszej cywilizacji.

Należałoby znów na osi czasu zarysować ogólny kształt zmieniającego się podejścia do innych form życia w całym ciągu ewolucyjnym człowieka. Od pierwszych kultur plemiennych, które oddzielały się od świata zwierzęcego, które wykorzystywały oswojony ogień jako narzędzie emancypacji gatunku ludzkiego z porządku natury, które tworzyły pierwsze narzędzia do polowania, które malowały sceny polowania, by zaklinać rzeczywistość za pomocą ikon, które zyskiwały moc dzięki szamańskim rytom, dzięki paleniu kości. Duch zwierzyny nie był tylko duchem upolowanego, ale był duchem natury, obecnym w innych zwierzętach, który mógł doprowadzić myśliwego do powodzenia lub klęski.

Następnym etapem było oswojenie niektórych zwierząt pomocnych przy polowaniach, oswojenie roślin, które można było siać w pobliżu jaskini lub innego miejsca pobytu. Doprowadziło to do powtórnego nawiązania relacji z przyrodą, która była już czymś innym, niezwiązanym z człowiekiem, a człowiek mógł nią sterować, wypasać bydło czy owce. Przywiązanie do roślin powodowało przywiązanie do ziemi, która była mniej lub bardziej urodzajna, szczególnie można było to obserwować w delcie Nilu lub w obszarach stanowiących ostrą granicę między światem urodzaju a pustynią śmierci. Zwierzęta i rośliny towarzyszyły od tej pory człowiekowi przez całe tysiąclecia w dwóch sferach. Pierwsza to sfera osobista, sfera polowania, która szybko doprowadziła do związku np. psa i domu. Podobnie wiele roślin okazywało się pożytecznych nie ze względu na walory spożywcze tylko dekoracyjne, miały ładny zapach, wygląd. Wchodziły często do kręgu osobistego, choć nie często do domu. Druga to sfera hodowli w celach spożywczych. Zwierzęta i rośliny były traktowane równo jako źródło korzyści, pożywienia, ale także skór i innych dóbr, towarów. Były przedmiotem handlu i bywały często rodzajem waluty. Taką walutą bywały wtedy także kobiety czy dzieci, które można było wymienić np. na zwierzęta. Podobnie traktowano ludzi, zarówno kobiety, jak i mężczyzn spoza plemienia. Powstawało niewolnictwo, rozmaite struktury i systemy władzy. Jest to dobrze znana opowieść.

W wielu kulturach nieeuropejskich można jednak dostrzec kardynalny związek umysłu ludzkiego i umysłów roślinnych i zwierzęcych. Szamańskie rytuały bywały łączeniem się ze światem zwierzęcym, utożsamianym ze światem duchowym. Zwierzęta były bytami wyższymi w tym obszarze, a ich umiejętności przenoszono za pomocą rytuałów na ludzi. Ludzie często odczuwali duchowy związek z roślinami, nie tylko ze względu na ich narkotyczny wpływ. Otoczenie człowieka było żywe. Las oddychał, szeptał, a myśliwy musiał nie tylko wsłuchiwać się i wytężać wzrok, ale i połączyć swoją świadomość ze świadomością roślinną, świadomością lasu jako wspólnego organizmu. Z wyższą świadomością roślin, ich „duchem”. Ta boczna odnoga, której nigdy kultura europejska nie przeżywała dostatecznie głęboko, wydaje się teraz kluczowym doświadczeniem dla ludzkości, które spotka ją w ciągu nadchodzących lat. Kiedy umysł ludzki uległ usieciowieniu za pomocą technologii, można lepiej zrozumieć jego działanie jako elementu całej sieci globalnych połączeń, a interfejsy komunikacyjne w dosłowny i dobitny sposób będą stanowić pomost między człowiekiem a roślinami czy zwierzętami.

Podobne subtelne oddziaływania mogą pojawić się również na innych obszarach, w których raczej trudno mówić o komunikacji, ale raczej o jednostronnym wpływie planet (co przywracałoby astrologię do obszaru zainteresowania dla naukowców). Oczywiście umysł ludzki sam dla siebie wytwarza najsilniejsze bodźce, jednak oddziaływania subtelne, takie jak magnetyzm ziemi, energia planet i gwiazd, energia innych umysłów, roślin czy zwierząt stanowią dla niego pewne uzupełnienie. W tym kontekście pojęcie mindware otwiera swe kolejne potencjalne znaczenia, mindware może być rozumiany jako zbiór elementów wpływających na działanie ludzkiego umysłu: od doświadczeń zmysłowych, wśród których usytuowany jest styk człowieka, i hardware, przez kulturę i jej styk z software’em, po wpływy subtelne, takie jak pole elektromagnetyczne wytwarzane przez inne gatunki, ale również maszyny.

Trudno obarczać winą nauki Chrystusa za stanowisko filozofów, takich jak Kartezjusz, którzy dzieląc rzeczywistość na ciało i umysł, pozwolili na dostęp do umysłu jedynie człowiekowi. Źródłem było pojęcie duszy, którego rozwojowi w dalszej części rozważań należałoby się bliżej przyjrzeć od strony jego genezy. Zarówno dla Kartezjusza, jak i dla Leibnitza i wielu innych uczonych filozofów zwierzęta były tylko „mechanizmami” bez umysłu. Oczywiście jest w tym wiele z myślenia religijnego, w którym nie umysł, ale dusza była podstawową cechą różniąca człowieka od świata przyrody. Człowiek nosił w sobie antropocentryczną wizję religijną, ślad, tchnienie tożsame z jego duszą i obraz stwórcy tożsamy z jego ciałem. Wszystko, co nie było człowiekiem, było pozbawione dostępu do zamysłu Boga lub było mu wręcz przeciwne (wąż). Zbłądzenie europejskiego umysłu skutkowało wieloma okrucieństwami i dawało prostą legitymację do wprowadzania niewolnictwa, gdyż wszelcy mieszkańcy ziem podbitych byli utożsamiani z pół zwierzętami. Nie używali zrozumiałego dla europy języka, żyli blisko przyrody, nie wyznawali wiary w Chrystusa. Religia była jednak dodatkowym narzędziem wykluczenia tych dzikich, nieochrzczonych ludzi poza sferę życia chronionego, poza bios i przerzucenia ich egzystencji w sferę zoe, którą można było eksploatować na zasadzie surowca naturalnego. Mechanizmy te były później odpowiedzialne za holokaust, w którym zrównanie Żyda z robactwem lub odwrotnie były immanentną częścią ideologii rasy. W antysemityzmie ludowym trwały bardzo długo podobne porównania.

Ludzie jednak do dziś często otaczają się roślinami czy zwierzętami, tworząc wokół siebie pewną barierę energetyczną, często chroniącą ich przed promieniowaniem zaawansowanej elektroniki, a kiedy przebywają w pomieszczeniu pełnym ludzi wrogo nastawionych, często nie potrzebują czytelnych sygnałów wizualnych czy werbalnych, aby ocenić sytuację. Czują stres czy presję psychiczną bez potrzeby uciekania się do konkretnych bodźców. Oczywiście nie jest to w żadnym razie naukowa próba wyjaśnienia procesów komunikacji transgatunkowej czy dowód na jej istnienie, ale raczej wskazanie obszaru, w którym należy skoncentrować wysiłki dla zbadania perspektyw rozwoju technologii, które umożliwią rozwój takiej komunikacji transgatunkowej, jaka, moim zdaniem, jest podstawą do stworzenia jakiejkolwiek wiarygodnej egzoetyki. Technologia odgrywa w tym miejscu wręcz kluczową rolę.

Dla pełniejszego zarysowania i zrozumienia perspektyw, jakie daje technologia w relacji między człowiekiem a otaczającym go ożywionym światem, należałoby teraz poczynić podobną podróż w czasie, przyglądając się rozwojowi technologii, a więc archeologii mediów. Od wynalazku koła, który umożliwił handel surowcami i transport ciężkich materiałów np. do konstruowania budowli, po pętle informatyczne umożliwiające działanie programów operujących na złożonych bazach danych i tworzenie sztucznej inteligencji.

  Ze względu na konieczność zagęszczenia tego wywodu wystarczy jednak przypomnieć sobie badania nad świadomością roślin, prowadzone między innymi przez Cleve Backstera, dostrzegalne jest, że nie tylko człowiek odbiera impulsy ze świata roślinnego czy zwierzęcego, ale także fakt, że rośliny są w stanie odbierać impulsy np. od wołających o pomoc innych prostych form życia, takich jak krewetki. Eksperyment polegał na tym, że Cleve Backster umiejscowił roślinę w pomieszczeniu, a za ścianą umiejscowił maszynę, która losowo wrzucała krewetki do wrzątku. Roślina wyraźnie wykazywała bardzo silne reakcje galwaniczną dokładnie w momencie, kiedy do wody rzucano kolejne porcje krewetek. Sam eksperyment był wynikiem przypadku, w którym uczony próbował sprawdzić reakcje galwaniczną rośliny na podpalanie jej ogniem. Okazało się to jednak niepotrzebne, gdyż na samą myśl o zapałkach, których Cleve Backster nie posiadał w laboratorium, roślina wykazała bardzo silną reakcję. Cleve Backster powtarzał wielokrotnie ten eksperyment w różnych konfiguracjach, a w jednym ze stadiów eksperymentu umiejscowił roślinę jako widza przed ekranem, na którym wyświetlane były filmy. Okazało się, że rośliny były w stanie wskazać na momenty, w których pojawiały się drastyczne sceny i nie potrzebowały do tego dodatkowych „translacji”. Badania uznano jednak za nierentowne i nieprzydatne dla wojska, a na domiar złego wprowadzające chaos w świecie etyki, który musiał uporać się z okrucieństwami II wojny światowej. Kilku naukowców wykorzystało więc szczeliny w jego metodologii do tego, by zdyskredytować ten obszar badań, który dziś, głównie za sprawą sztuki, przeżywa swój renesans. Żywy las myśliwego, dzięki niesforności artystów, zaczyna znów zbliżać się do nas i pragnie bardziej precyzyjnej komunikacji, pragnie udziału naukowców w konstruowaniu tej szalonej wizji świata, w którym świat jest pełen komunikatów, których ludzie nie potrafili odczytywać. Przede wszystkim jednak ów żywy gadatliwy las pełen rozmaitych gatunków fauny i flory pragnie negocjacji kwestii etyki w kontekście antropocentrycznego systemu, pragnie własnych egzoetyk uwzględniających potrzeby i relacje całej biocenozy, a człowiek musi umieć zrobić miejsce innym formom życia. Ludzie są tymi, którzy utorują im drogę do pełnej realizacji na obszarze umysłu, emocji, świadomości, a może i ducha. Należy pamiętać, że to, co człowiek robi dziś dla innych gatunków, jutro będzie wyznaczało obszary wolności dla transgenicznych organizmów, częściowo ludzkich (stąd konieczne jest przywrócenie pogłębionej refleksji nad podmiotem w kontekście innych form życia), częściowo technologicznych (stąd konieczność rekonstrukcji kultury na obszarze informatyki i nauk o komunikacji), a częściowo roślinnych lub zwierzęcych (konieczność zgłębienia znaczenia ciała dla układu podmiotu i tożsamości kulturowej). Obszarem, na którym dziś taka refleksja mogłaby się odbyć, widziałbym interdyscyplinarny splot nauk kognitywnych poszerzony o badania percepcji innych form życia.

Bibliografia

 

R. Girard, Kozioł ofiarny, tłum. M. Goszczyńska, Łódź 1987.

 

D. Haraway, The Companion Species Manifesto. Dogs, People, and Significant Otherness, Prickly Paradigm Press, Chicago 2003.

N. Rose, The Politics of Life Itself: Biomedicine, Power, and Subjectivity in the Twenty-First Century, Princeton University Press, Princeton, NJ 2006.

R. Braidotti, Biowładza i nekropolityka. Refleksje na temat etyki trwałości,Eurozine Springerin” 2/2007 http://www.ekologiasztuka.pl/pdf/f0045braidotti.pdf.

G. Agamben, H. Sacer, Sovereign Power and Bare Life, University Press Stanford 1998.

 

C. Backster, Primary Perception: Biocommunication with plants, living foods, and human cells, White Rose Millennium Press, 2003.

R. Ascott, Telematic Embrance, Visionary Theories of Art, Technology, and Conciousness, University Of California, Berkeley, and Los Angeles, California, London, 2003.

J. Parikka, Insect Media. An Archeology of Animals and Technology, University of Minnesota Press, 2010.

G. Steiner, Anthropocentrism and Its Discontents. The Moral Status of Animals in the History of Western Philosophy, University of Pittsburgh Press, Pittsburgh 2005.

C. Merchant, Radical Ecology. The Search for Livable World, Routledge, London–, –New York 2005.

CRITICAL ART ENSEMBLE, Digital Rresistance, Explorations In Tactical Media. Autonomedia, New York 2001.

Media Ecologies: Materialist Energies in Art and Technoculture, Matthew Fuller, 2005.

Comments

comments

editor

Michał Brzeziński - transhumanistic, and biosemiotic artist working with fauna flora and micro world, searching for affective language and life origins in matter, using medical media as EEG, GSR, USG interested in transspecies affective communication and sexual interfaces. Combining software and video biology. Creator of Galeria NT (2010). His wide, theory based, artistic and curatorial activity had animated theoretical discourse touching experimental film and video art as independent a-historical and matter-oriented aesthetic area. Curator working with galleries such as the Museum of Art in Łódź, Center for Contemporary Art Łaźnia in Gdańsk.

You may also like...

%d bloggers like this: